Narzucony król, obce wojska w kraju, wrogi protektorat nad praworządnością, zabójstwa oponentów, porwania posłów, zsyłki na Sybir… Ambasadorzy sąsiadów pilnują obrad sejmu, tworzą zbrojne związki, przekupują elity. Zarzucają nam brak tolerancji, piętnują rzekomą ksenofobię, oskarżają katolików… Szerzą nienawiść, podjudzają mniejszości, dzielą społeczeństwo.
Degeneratom na szczytach władz ofiarują jurgielt, tytuły, zaszczyty. Niepokornych anihilują.
Wszystko to brzmi znajomo i jakoś nie budzi zdziwienia. Stan państwa dobrze nam znany, którego powodów nie przyjmują do wiadomości jedynie deklarowani zdrajcy i pożyteczni idioci. Polska potrzebna Polakom, dla sąsiadów częściej była problemem. W kontekście międzynarodowym realnym sojusznikiem polskiej niepodległości okazała się być jedynie Turcja z którą tak często w przeszłości wojowaliśmy.
Pierwszy był Bar. Wymuszony, jak każde polskie powstanie. Wynikłe z braku rzeczywistego wyboru. Będące czynnym żalem za zbyt długie pozostawienie spraw państwa w rękach łotrów i nieudaczników.
Rozległe czasowo i terytorialnie działania Konfederatów w momentach największej ich intensywności nie zgromadziły pod bronią więcej, niż 20 tys. ludzi liczonych łącznie, ale wzięło w nich udział ponad 100 tysięcy szlachty. Mieli przeciwko sobie de facto trzy wrogie armie i co najbardziej żałosne wojska posłusznej zaborcom władzy.
Wróg kontrolował teren, utrudniał organizację, oblegał obozy, twierdze, zdobywał miasta, rabował kościoły…
Walki trwały przez cztery lata obejmując tereny kilku obecnych państw. Trudno powiedzieć, czy miały wpływ na przyspieszenie zakładanego już wcześniej rozbioru Rzeczypospolitej. Na pewno nie zdołały mu jednak zapobiec.
Straty wg współczesnych szacunków liczono na ponad 60 tyś poległych i 14 tysięcy zesłanych, dużą liczbę jeńców przymusem wcielonych do rosyjskiej armii. Powstały pierwsze na naszych ziemiach obozy służące filtrowaniu, wywózkom i eksterminacji.
Ostatni król, zboczeniec i utracjusz, stał się natomiast animatorem innej konfederacji, której nazwa stała się synonimem narodowej zdrady. Była jawnie agenturalna i zorientowana na zgubę państwa. To Targowica.
Jeden z przełomowych momentów stanowiła uchwała Rady Senatu Rzeczypospolitej podjęta 27 dnia marca 1768 roku, która decydowała o prośbie skierowanej do Katarzyny II tyczącej wezwania dodatkowych tysięcy obcego wojska w celu stłumienia Konfederacji. Za nią poszły decyzje króla o udziale wiernych mu oddziałów w bratobójczych pacyfikacjach, przyjmowanie na to kolejnych kwot z rosyjskiej ambasady, zgoda na ostateczne zrzeczenie się suwerennego stanowienia praw. Traktat Wieczystej Przyjaźni. Z Rosją.
Zawsze potem, a nawet w naszej najnowszej historii łatwo odnajdujemy zarówno odpowiedników Pułaskich, Walewskiego, biskupa Sołtyka, księdza Marka… A z drugiej strony króla Ciołka, kolaborujących dowódców, nielojalnych mniejszości.
Historia Konfederacji Barskiej jest epopeją, której każdy epizod niesie ze sobą zarówno przepowiednię stuleci podobnych nieszczęść, jak też cały katalog nauk dla kolejnych pokoleń Polaków.
Dziś warto szczególnie przypomnieć znaczenie czynnika czasu, którego w żadnym przypadku nie można bezkarnie tracić ufając w samoistną poprawę ludzi, którzy się nie sprawdzają w służbie wspólnego dobra, gotowi własny porządek posłusznie zastąpić cudzym.
Warto przypomnieć, że barscy Konfederaci nie znali jeszcze słowa „niepodległość”, która w od wieków niezwyciężonej Rzeczypospolitej wydawała się wszystkim oczywista, należna i dana na zawsze. Używali więc w sposób doraźny określenia „independent”. Stawali wtedy w obronie Wiary i Wolności, a czas pokazał, że w grę wchodziło wręcz nasze prawo do życia.
Niestety nie można przyjąć, że nauki jakie daje historia Konfederacji zostały z pożytkiem przyjęte przez całe kolejne pokolenia Polaków. Trwa recydywa obywatelskiej głupoty i zdrady władz. Społeczeństwo łatwo jest obcym dzielić. Nadal tracimy dobry czas, który daje historia.
Warto przypomnieć, że do abdykacji przekonały ostatecznie Poniatowskiego obietnice zaborców tyczące spłaty jego długów. Król zadłużony był w listopadzie 1795 r na astronomiczną kwotę 40 milionów złotych, co w przeliczeniu na obecne pieniądze daje ich ok. 2 miliardy. Tego budżetu nie można było już uratować.
Najznakomitszym powstańcom udało się zostać ojcami niepodległości obcych narodów, symbolem zwycięskich walk, sukcesu wolnych ludzi na drugiej półkuli. Imię Kazimierza Pułaskiego znają miliony ludzi na całym świecie.
Ostatni polski król zmarł 12 lutego 1798 r. w Petersburgu. Pogrzeb urządził mu jego domniemany biologiczny syn – car Paweł I. Na koniec szczątki leżały w kościele z którego bolszewicy zrobili magazyn nawozów. Urny przepadły, zostało kilka przedmiotów. Planując w 1938r. rozbiórkę budynku bolszewicy zawiadomili Polakom o możliwym przekazaniu im tego, co jeszcze w krypcie zostało. Ówczesne władze nie wyraziły jednak zainteresowania. Dyskusje przerwała wojna.
17 lutego 2026r. Jan Szczepankiewicz